Raport Fogga

Mówi generał James Fogg z US Army: – To było w roku 1948. Przydzielono mnie wówczas do 82 Dywizji Sił Powietrznych, do fortecy Bragg w północnej Karolinie. Z kwatery głównej 3 Armii otrzymaliśmy informację, iż niezidentyfikowany obiekt latający miękko wylądował w White Sands Proving Grounds, w centrum Nowego Meksyku. Otoczyliśmy go szczelnym pierścieniem. Obserwacja trwała 24 godziny, podczas których doszliśmy do wniosku, że załoga tego dziwnego obiektu nie żyje. Nie widzieliśmy żadnego wejścia, żadnych drzwi. Całkiem przypadkowo natrafiliśmy na przycisk awaryjny i wtedy udało nam się wejść do środka UFO.

– Jak duży był ten obiekt?

– Miał około stu stóp średnicy i 10-12 stóp*wysokości.

– Czy miał formę plastra?

– Tak.

–  Jak był skonstruowany?

– Do dziś tego nie wiemy. Nie znamy zestawu metali, z których był zbudowany. Próbowano go pociąć na części, ale nie było to możliwe. Nawet diamentem nie dało się porysować powłoki, nie grubszej od papieru gazetowego.

 

Na pokładzie UFO było pięć zwłok pozaziemskich istot. W celu dokonania sekcji i innych badań przewieziono je do bazy Wright Patterson. Osobnicy byli bardzo mali – mieli po około trzy i pół stopy wzrostu. Jeden z nich, prawdopodobnie komendant, był nieco większy – miał cztery stopy. Wszyscy byli odziani w przylegające do ciała srebrzyste uniformy bez guzików, zamków błyskawicznych lub jakichkolwiek otworów. Humanoidzi z wielkimi głowami. Oczy ich były bardzo duże i piękne, nosy w stanie zaniku, podobnie jak uszy. Usta skostniałe – stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że nie używano ich do rozmowy. Później odkryliśmy, iż porozumiewali się telepatycznie. Ich ciała były białe, z wyjątkiem twarzy, które były purpurowo – czerwone. Nie mogliśmy tego pojąć. Dopiero po pewnym czasie stwierdziliśmy, iż istoty te udusiły się w trakcie lądowania.

– Czy Pan sądzi, że istoty te zginęły na skutek nieszczęśliwego wypadku, czy też może wskutek zabójczego dla ich organizmu składu ziemskiej atmosfery?

– Uważam, że celowo wysadzili luk i udusili się, ponieważ chcieli, aby ludzie zobaczyli pojazd kosmiczny wraz z ciałami.

– Czyżby nie chcieli wpaść żywi w ręce ludzi?

– Moim zdaniem tak to zaplanowano. Pisałem o tym szerzej w książce pt. „Raport Fogga”, stawiając tezę, że wiele pozaziemskich istot znalazło się u nas po to, aby odzyskać to, co utraciły, czyli człowieczeństwo: inaczej mówiąc, zdolność okazywania uczuć. To właśnie jest przyczyną uprowadzeń, o których informuje się na całym świecie. W celu stworzenia nowej istoty E.T. próbują zdobyć części zastępcze. Dlatego pobierają kobietom jaja i płyn waginalny, a mężczyznom nasienie. Szukają enzymów, krwi i powiązań genetycznych…

 Czy mógłby Pan opowiedzieć o kontaktach ludzi z humanoidami z pojazdów UFO?

– Mogę opowiedzieć o jednym przypadku, kiedy uwięziliśmy istotę, która żyła wśród nas około dwunastu lat.

– W jaki sposób się porozumiewaliście?

– Tylko telepatycznie.

– A więc istoty nie z tej ziemi nie mają własnego języka?

– Nie.

 Czy posługują się pismem?

– Tak, symbolicznym pismem obrazkowym, przypominającym egipskie hieroglify. Znaki tego typu znaleziono na statku przestrzennym w White Sands Proving Grounds. Pragnę jednak wspomnieć o innej ważnej sprawie. Miałem sposobność odwiedzenia trzech wspólnot pozaziemskich tu, na Ziemi! Jest ich wiele, znajdują się przeważnie w odległych miejscach. Wspólnoty te odwiedziłem w końcu lat siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych.

Obecnie nie mogę mówić o tym szerzej, lecz wspomnę, że były częścią tzw. „Guardian Forces”, czyli strażników. Bardzo są do nas podobni: rośli, jasnowłosi, dobrze ukształtowani… Humanoidzi.

– Ufonauci nie są więc jednakowi?

– Nie. Są rozmaici. Przypomina mi się w tym momencie inne wydarzenie. Było to przed czterema laty w Arizonie. Przyprowadzono do mnie człowieka, który kiedyś został uprowadzony przez UFO. Proszono, abym go przesłuchał. Załamał się i płakał bez przerwy. Dawniej był inżynierem lotnikiem. Został uprowadzony z parkingu w Phoenix, w Arizonie, w biały dzień, na oczach swej żony. Wrócił po kilku dniach, lecz nie był już tym samym człowiekiem. Powiedziałem: „Chciałbym, aby Pan przypomniał sobie coś najbardziej istotnego”. Chwilę pomyślał i rzekł: „Tak, stała się tam rzecz bardzo niezwykła. Gdy leżałem na stole operacyjnym i badano mnie, weszła jakaś ludzka istota. Ci, którzy mnie badali, byli mali, szarzy. Ludzka istota miała na sobie kurtkę lotniczą typu B-15. Był to rosły osobnik. Brązowe faliste włosy, brązowe oczy – to pamiętam. Gdy wchodził, inni stanęli na baczność. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się do szarych i wyszedł”.

Ta rozmowa dała mi do myślenia. Obwiniamy „szaroskóre” i wszelkie inne pozaziemskie istoty o to, co z nami robią w trakcie porwań, lecz w rzeczywistości mogą być one tylko bezwolnymi wykonawcami, kierowanymi przez ludzkopodobne istoty – hybrydy, wyglądające jak ja, jak Pan – istoty z gruntu anormalne, ponieważ nie żywią do nas żadnych uczuć. To, co usłyszałem zgadzało się z tym, w co od dawna wierzę, a mianowicie, że istnieją równoległe światy, równoległe systemy słoneczne, galaktyki itp., które z nami koegzystują.

Wierzę, iż są dobre i złe światy, do piątego poziomu. Skoro osiągnie się poziom piąty, trzeba zadecydować: czy chce się wrócić do Światła, czy też pragnie się pozostać tam, gdzie się jest.

Z chwilą, gdy człowiek zdecyduje się pozostać tam, gdzie jest, narodzi się ponownie gdzie indziej w uniwersum. Ci, którzy pójdą drogą Światła, wkroczą dalej: do szóstego i siódmego wymiaru.

Źródło: NPN.org.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: