Nikt nie jest czysty? Jak wielkie koncerny współpracują z krwawymi reżimami

Spośród największych firm na świecie niełatwo znaleźć takie, które w pogoni za zyskiem nie nawiązywałyby intratnych handlowych kontaktów z dyktatorami i reżimami wszelkiej maści. Koncerny sprzedają im wszystko: od żywności przez broń po specjalistyczną aparaturę podsłuchową do śledzenia poczynań antyreżimowej opozycji. I choć za każdym razem, gdy sprawa wychodzi na jaw, opinia publiczna mocno protestuje, koncerny dalej robią swoje. A ten proceder trwa już od lat.

Kilka dni temu agencja Bloomberg poinformował, że koncerny Siemens oraz Nokia Siemens Network sprzedały władzom Bahrajnu, gdzie od kilku miesięcy trwają antyrządowe demonstracje i starcia, specjalistyczny sprzęt szpiegowski, dzięki któremu możliwe jest namierzanie, monitorowanie i przechwytywanie SMS-ów oraz rozmów telefonicznych. Despotyczny reżim używał sprzętu do podsłuchiwania najbardziej znanych opozycjonistów, których następnie zamykano w więzieniach i brutalnie torturowano. Jak donosi agencja, część produktów sprzedanych reżimowi przez Nokię i Siemensa może sama uruchamiać mikrofony w telefonach komórkowych i kamerki w laptopach.
Bahrajn od lat, a w szczególności od trwających od kilku miesięcy niepokojów społecznych, ma opinię kraju masowo łamiącego prawa człowieka. Według niezależnych ekspertów, tylko w ciągu dwóch tygodni na przełomie lipca i sierpnia stosowano tortury wobec opozycjonistów przynajmniej w 140 przypadkach. A od początku roku, jak donosi Bloomberg, w wyniku zamieszek i w więzieniach zginęło w tym kraju przynajmniej 30 osób. Najgorsze jest jednak to, że według źródeł Bloomberga z tego typu systemów szpiegujących swoich mieszkańców korzysta przynajmniej 12 krajów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.
Niestety, nie jest to pierwsza taka wpadka koncernu Nokia.

W 2009 roku wspólny koncern fińskiego producenta telefonów i niemieckiego Siemensa spotkał się ze zmasowaną krytyką, gdy wyszło na jaw, że obie firmy pomagały reżimowi w Teheranie w stworzeniu gigantycznego systemu służącego do kontrolowania i cenzurowania internetu w Iranie. Dzięki temu systemowi monitoringu irańskie władze uzyskały praktycznie nieograniczony dostęp do informacji o tym, z jakich stron korzystają i co wypisują w sieci obywatele tego kraju.
Gdy Nokia Siemens przyznała się do sprzedaży centrum, na obie firmy spadła fala krytyki. Shirin Ebadi, irańska laureatka pokojowej Nagrody Nobla i inni aktywiści praw człowieka ostro krytykowali Nokię i Siemensa, na całym świecie masowo wzywano też do bojkotu fińskiej spółki, a w Parlamencie Europejskim i amerykańskim Kongresie miały miejsce specjalne przesłuchania w tej sprawie. Wszystko jednak rozeszło się po kościach.

Często to nie rządzący, ale same firmy zwracają się do reżimów z niemoralnymi propozycjami – pod koniec kwietnia ”Guardian” opisał historię brytyjskiej firmy Gamma International, która wysłała w 2010 roku ofertę do reżimu byłego już prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka (na zdjęciu) z ofertą kupna ich programu ”Finfisher”, który pozwala infekować dowolne komputery, włamywać się do nich i ściągać obce maile, a nawet przejmować kontrolę nad systemem operacyjnym dowolnego komputera. Koszt (łącznie z instalacją i przeszkoleniem pracowników egipskich służb specjalnych): 255 tys. funtów brytyjskich. Najwyraźniej oferta została odrzucona, bo w specjalnym komunikacie Gamma wyraźnie zaznaczyła, że nigdy nie udostępniała swojego oprogramowania ani nie przeprowadzała szkoleń dla przedstawicieli egipskiej władzy.

Pisząc o niedawnej rewolucji w Egipcie nie można też nie wspomnieć o małym skandalu, którego negatywnymi bohaterami były dwa czołowe koncerny telekomunikacyjne: Vodafone i France Telefon. Obie firmy mające większościowe udziały w największych operatorach komórkowych w Egipcie (odpowiednio Vodafone Egypt i Mobinil) nie kiwnęły palcem, gdy w czasie najgorętszych dni egipskiej rewolucji okazało się, że operatorzy ci zalewają swoich klientów SMS-owym spamem zachęcającym do poparcia dla prezydenta Mubaraka. Jak tłumaczyli przedstawiciele Vodafone, operator został zmuszony do tego działania z powodu istniejącego w Egipcie prawa telekomunikacyjnego, który w wyjątkowych sytuacjach pozwala rządowi przejąć kontrolę nad siecią telefoniczną.

Ogromne złoża surowców naturalnych, w tym przede wszystkim gazu i ropy naftowej sprawiły, że na współpracę z reżimami w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie decydowało się wiele światowych koncernów. Doskonale widać to na przykładzie Egiptu, gdzie najwięcej do powiedzenia ma koncern BP. Wszystkie operacje giganta w tym kraju są warte w sumie 14 mld euro, nic więc dziwnego, że firma do ostatnich chwil próbowała lobbować na rzecz prezydenta Mubaraka. Najmocniej od opinii publicznej koncernowi BP dostało się, gdy jego przedstawiciele próbowali przekonać członków amerykańskiego Kongresu do poparcia łagodnej rezolucji, w której wezwaliby byłego już prezydenta Egiptu do przeprowadzenia przedterminowych wyborów.
Wiele amerykańskich firm ma w Egipcie miliardowe interesy – jednym z największych graczy w tym kraju jest koncern naftowo-gazowy Apache, który w ciągu minionych 17 lat zainwestował w Egipcie ponad 7 mld dolarów. Gdy rewolucja w Egipcie zaczęła wrzeć, akcje koncernu spadły o kilkadziesiąt procent.

Jednym z najczęściej poruszanych zarzutów pod adresem wielkich korporacji jest budowanie fabryk w krajach Trzeciego Świata, gdzie z uwagi na tanią siłę roboczą najbardziej opłaca się produkować. W rezultacie pracownicy tych zakładów są często wyzyskiwani i zmuszani do pracy ponad siły. Gdy sprawa wychodzi na jaw, koncerny najczęściej bronią się tłumacząc, że za produkcję w tych krajach opowiadają podwykonawcy, a centrala firmy o niczym nie wiedziała. Często jednak korporacja zmienia swoje postępowanie. Tak było w przypadku firmy Nike, która w 1998 roku w reakcji na doniesienia o wyzyskiwaniu pracowników wprowadziła nową politykę zatrudnienia, definiującą minimalny wiek pracowników, czas pracy i minimalny poziom wynagrodzenia, a także zwiększając nadzór nad swoimi fabrykami w krajach Trzeciego Świata.

Swego czasu na świeczniku znalazł się też spożywczy gigant Nestle. W 2009 roku wyszło na jaw, że firma kupowała mleko z nielegalnych farm należących do żony sprawującego rządy twardej ręki prezydenta Zimbabwe Roberta Mugabe (na zdjęciu). Całej sprawie pikanterii dodawał fakt, że łamiący prawa człowieka Mugabe i cały kraj są przedmiotem sankcji handlowych i dyplomatycznych ze strony Unii Europejskiej. Pod natłokiem krytyki Nestle zrezygnowało z dostaw mleka z Zimbabwe. Firma wciąż ma jednak wielu krytyków – Nestle zarzuca się m.in. że praktycznie do ostatnich chwil istnienia reżimu Hosni Mubaraka firma bardzo mocno inwestowała w Egipcie i otwierała tam nowe fabryki.

Trudno znaleźć reżim, z którym nie współpracowały wielkie zachodnie koncerny. Szczególnie makabrycznie wygląda lista wielkich firm, które współpracowały z Adolfem Hitlerem i III Rzeszą w czasie II wojny światowej i w latach ją poprzedzających. Na liście są m.in. takie koncerny jak:
– BMW (firma przyznała, że w czasie wojny korzystała z niewolniczej pracy przynajmniej 30 tys. robotników przymusowych z obozów koncentracyjnych),
– Kodak (także korzystał z pracowników z obozów koncentracyjnych),
-Volkswagen,
-Siemens,
Ford (założyciel koncernu Henry Ford otrzymał w 1938 roku na 75-te urodziny medal od III Rzeszy, a w czasie wojny koncern sprzedawał auta zarówno dla nazistów jak i sił alianckich)
– Bertlesmann (znane wydawnictwo wydawało nazistowskie propagandowe dzieła)
Spośród przykładów firm współpracujących z III Rzeszą na szczególną uwagę zasługują dwa przykłady.

Wszystkie nazistowskie stroje i mundury dla członków NSDAP, a następnie rządu i wojsk III Rzeszy od początku lat 30-tych zaprojektował znany dom mody Hugo Boss. Warto jednak pamiętać, że w tamtych czasach Hugo Boss był tylko skromnym krawcem posiadającym ledwie 6 maszyn do szycia. Na początku lat 30-tych wstąpił do NSDAP – jak później tłumaczył, zrobił to dlatego, bo partia obiecywała skuteczną walkę z bezrobociem. Po wojnie założycielowi firmy przyszło za to zapłacić – komisja denazyfikacyjna pozbawiła go praw wyborczych, odebrała firmę i nałożyła surową karę finansową w wysokości 100 tys. marek. Sam koncern udało się uratować, nie ma jednak wątpliwości, że bez współpracy z Hitlerem marka Hugo Boss nie rozwinęłaby aż tak mocno skrzydeł – wartość sprzedaży koncernu wzrosła z 38 tys. marek w 1932 roku do ponad 3,3 miliona marek w 1941 r.
Z nazistami współpracował też już wówczas potężny koncern Coca-Cola. Dziś może to zaskakiwać, ale owocem kontaktów handlowych koncernu z III Rzeszą jest jeden z najbardziej znanych produktów tej firmy.

Słynny producent napojów jak na globalną markę przystało produkował Colę w czasie wojny zarówno dla aliantów jak i hitlerowców. Jednak już w 1941 roku w niemieckim oddziale Coli zabrakło syropu, z którego robi się Colę, a z powodu oczywistych restrykcji handlowych nie można było sprowadzić go z USA. Wówczas Max Keith,, prezes niemieckiej Coca-Coli zdecydował się wprowadzić na rynek nowy napój o owocowym posmaku, który mógł być produkowany z obecnych na rynku składników. Nazwę ‚Fanta’ też wymyślili Niemcy, był to skrót od ‚Fantazja’.

Źródło: Gospodarka.Gazeta.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: